- Moje dzieciństwo nie było zbyt kolorowe - zaczęła mówić, w jednym ręku trzymając butelkę taniego piwa, a w drugiej papierosa. - Nigdy nie poznałam ojca, matka biła mnie i Collina. Miała problemy z alkoholem. Och, ironio, - uśmiechnęła się - nawet nic nie mów. Po prostu słuchaj.
Miałam zrobić ten wywiad dla starego Hughs'a na praktyki, choć wątpiłam, że ktokolwiek chciałby czytać o jakiejś starej wariatce gadającej o jej przeszłości.
Była bardzo chuda i bardzo blada, niemal szara. jej skóra przypominała pergamin, delikatna i bardzo pomarszczona. Miała siwe włosy i żółte zęby, prawdopodobnie od palenia. Dlaczego ktokolwiek miałby się tym zainteresować? Równie dobrze mogłam sobie poszukać pracy w McDonaldzie.
- Moja matka była jak wykrywacz kłamstw, zawsze umiała wyczuć czy mówisz prawdę. W innym przypadku wpadała w złość. Chyba najbardziej ze wszystkich rzeczy jakie kiedykolwiek zrobiłam, żałuję kłamstwa. - Pokazała mi swój obojczyk. W jednym miejscu wystawał pod dziwnym kątem, co zmuszało ją do krzywienia pleców.
Cały czas miałam wrażenie, że z tą kobietą jest coś dziwnego. Tylko nie wiedziałam co. Nie mogłam skupić się na jej słowach bo była po prostu... Inna. Nigdy wcześniej nie widziałam kogoś takiego.
Poprawiłam mój szalik i zadałam kolejne pytanie. Było tam strasznie zimno, jakby nie było ogrzewania. Nie mogłam przestać się trząść.
Zaczęła mówić na zupełnie inny temat, jakby w ogóle nie słyszała mojego pytania. Czułam na sobie wzrok, jakby ktoś mnie obserwował.
- Tak więc przestałam się bać potworów z pod łóżka, gdy zdałam sobie sprawę, że one cały czas były w mojej głowie. I wtedy zaczęłam widzieć twarze.
- T...twarze? - wyjąkałam. O co jej chodziło?
Ale potem też je zobaczyłam. Za nią, tuż za jej plecami, kłębiły się tłumy ludzi. Białych ludzi. Krwawiących ludzi.
Nawet nie pamiętam, czy zabrałam mój dyktafon. Ale wiem, że jeszcze nigdy nie biegłam tak szybko.